***Oczami Shai***
Dojechałyśmy na miejsce 20 minut przed rozpoczęciem trening. Powiem szczerze: stadion jest boski, po prostu boski. Dla wielu może się wydawać normalnym stadionem, ale dla fanów football ‘u jest to wręcz Raj na Ziemi.
Diego
poszedł do szatni, a my usiadłyśmy na trybunach, niedaleko tunelu. Pierwszym co
zrobiłam było wyciągnięcie z tylnej kieszeni, krótkich, jeansowych spodenek,
mojego złotego Iphone’a 5 i zaczęłam robić nam seflie na tle Camp Nou.
Po
chwili usłyszałyśmy przeciągły gwizd, obróciłyśmy się w stronę, z której
dobiegał dźwięk. Zaczęłyśmy się śmiać.
Mój brat wchodził do nas na trybuny, a inni zawodnicy jego drużyny
wydobywali się z tunelu, podziwiając murawę.- Jesteście tu od
niecałych piętnastu minut, a już robicie zdjęcia. Ech… Mogłyście mnie chociaż
zawołać.- Uśmiechnął się do nas.
- Od kiedy lubisz
robić sobie zdjęcia?- Zapytała Amber zaczepnie.
- Od kiedy te zdjęcia
robi się na Camp Nou, blondyneczko.- Odpowiedział triumfalnie mój ukochany
braciszek.
- Z miłą chęcią przegarnęłybyśmy
cię do zdjęcia, ale jeśli dobrze widzę to właśnie spóźniasz się na rozgrzewkę.-
Wtrąciłam ze śmiechem. Odwrócił głowę i potykając się i rozwiązane sznurówki
swoich żółto-filetowych Nike Mercurial zbiegł z trybun.
Drużyna
Diego zaczęła rozgrzewkę, a my we dwie wybrałyśmy najlepsze zdjęcie, które krótko
potem znalazło się na Instagramie. Kilka sekund i telefon zaczął wydawać dźwięk
oznajmiający powiadomienie z portalu.
Nagle
odgłos odbijanych piłek ucichł, a Am przerwała w połowie zdania swoją
wypowiedź, na temat wyprzedaży w jednym z sieciowych sklepów. Dziewczyna wręcz
zamarła, skierowałam wzrok w tą samą stronę co jej i moim oczom ukazał się,
wręcz piękny widok, dwudziestu zawodników Barcelony wchodzących pojedynczo albo
parami na stadion. Ciszę przerwał odgłos upadającego telefonu. Kochany Iphone
wypadł mi z ręki i spadł na siedzenie przed mną. Szybko wstała i wzięłam go do
ręki, na szczęście nic mu się nie stało, usiadłam na swoim miejscu. Zaczęłam przyglądać
się poczynaniom Katalończyków, którzy mieli już piłki dla siebie i zaczęli
biegać dookoła boiska. Oczywiście mój wzrok podążał za Messi’m, ale obok niego
dostrzegłam kogoś… Obcego? Nie, kogoś kogo jeszcze nigdy nie widziałam na
meczach Barcy.
Przyglądałam
się bacznie chłopakowi. Był mulatem o ciemnobrązowych włosach i jakby
egzotycznej urodzie. Nie, nie egzotycznej. Mam. Brazylijskiej, tak,
brazylijskiej. Spotkałam w swoim życiu
wielu Brazylijczyków chodząc do podstawówki, w której odbywały się wymiany
uczniowskie, potrafiłam ich rozpoznać. Na oko miał może z 20 lat, może 21. Jak stwierdziła
moja przyjaciółka, która po pewnym czasie również go zauważyła, był przystojny.
Chyba w drużynie grał
od dłuższego czasu, bowiem śmiał się często z innymi zawodnikami, a na rozgrzewce
ćwiczył z Leo.
Dwudziestominutowa rozgrzewka minęła szybko. Podczas jej trwania siedziałyśmy cicho, jakbyśmy się pokłóciły, obserwując zawodników. Chłopcy zaczęli dzielić się na drużyny a ja spojrzałam w końcu na telefon. Liczba polubieni zdjęcia tek mnie zaskoczyła, że na chwile zamarłam. Pokazałam to przyjaciółce.
-84 polubienia w ciągu paru minut? No nieźle, Camp Nou robi swoje!- Zaśmiała się.
Dwudziestominutowa rozgrzewka minęła szybko. Podczas jej trwania siedziałyśmy cicho, jakbyśmy się pokłóciły, obserwując zawodników. Chłopcy zaczęli dzielić się na drużyny a ja spojrzałam w końcu na telefon. Liczba polubieni zdjęcia tek mnie zaskoczyła, że na chwile zamarłam. Pokazałam to przyjaciółce.
-84 polubienia w ciągu paru minut? No nieźle, Camp Nou robi swoje!- Zaśmiała się.
-Ejj… to nie tylko
Camp Nou!- Zawtórowałam jej głośnym śmiechem.
Nie
zauważyłyśmy nawet, że zaczęli grać, usłyszałam tylko krzyki ,,Uwaga!” ,,Uważajcie!!”,
gdy w moją opartą o krzesełko obok rękę, uderzyła piłka. Poczułam rwący ból i
wydałam z siebie zduszony okrzyk bólu.
Chwilę
później stał już przy mnie Diego, razem z trenerem i kilkoma zawodnikami- Szpital. Tak,
dokładnie, szpital.- Powtórzył, gdy zauważył moją minę.- Jake! –Zawołał. Z
tłumu wyłoniła się głowa chłopaka. O nie! Głowa chłopak, którego wcześniej
obserwowałam czujnie.
-To chyba od ciebie
dostała piłką?- Zapytał trener, na co ten tylko kiwnął głową.- Dobrze, pędź do
szatni, masz trzy minuty na przebranie się, a my zaprowadzimy ją na parking,
jedziesz z nią do szpitala.
#Olalalala
