niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 11

Przeczytaj notatkę na dole! ;)

 
 -Co wy kurwa robicie?! Was do cholerny nie można nawet samych zostawić! Nie chcę wiedzieć co wy dzisiaj robiliście! –Do kuchni wpadł mój rozwścieczony brat. Jego brwi ułożony były w równe kreski, jak zawsze zresztą, gdy był mocno zdenerwowany. Niektóre kosmyki ciemnych włosów opadły mu na twarz, nieznacznie przysłaniając oczy. Stał w lekkim rozkroku. Pod jeansową, granatową koszulą, którą miał na sobie dość dobrze widać było zarys naprężonych mięśni. 
Automatycznie wyrwałam się z uścisku piłkarza, by stanąć prosto, z widocznym zakłopotaniem na twarzy oraz palącymi wypiekami na obu policzkach. Chłopak wyglądał podobnie do mnie. Stał oparty o czerwony, kamienny blat wyspy kuchennej, a jego twarz miała wyraz zdezorientowania i nieskrytego zażenowania całą sytuacją.
Wodziłam wzrokiem między Diego, a Jake’m. Ten pierwszy wyraźnie mocno wkurzony zaciskał pięści i powstrzymywał się od uderzenia tego drugiego, który ciągle, jak gdyby nigdy nic wyciągał rękę w kierunku ciastek czekoladowych mieszczących się w miseczce na wyspie. Najwyraźniej albo nie doszła do niego jeszcze zaistniała scena, albo udaje, że ma to gdzieś. Choć najgorzej by było, jeśli rzeczywiście miałby to gdzieś. Kiepsko.
-No i co?! Nikt mi kurwa nie wytłumaczy co tu się dzieje?!-Szczerze to nie wiedziałam nawet co powiedzieć. Mój wzrok utkwiony był w podłodze, gdy tylko mój bliźniak zaczął krzyczeć. Nagle szachownica pod moimi stopami oraz tworzące ją kremowe i bordowe, matowe płytki stała się niezmiernie interesująca. Lecz, gdy zaczynałam otwierać usta, aby jednak spróbować wyjaśnić to co się wydarzyło, do kuchni wpadły dwie osoby. Leo i James.
Muzyka jakby minimalnie przycichła. Blondyn ruszył do mojego brata, aby dla bezpieczeństwa cofnąć go do tyłu. Leo natomiast stał z rękoma założonymi na piersi wpatrując się w każdego po kolei prócz James’a.
-No to teraz tłumaczcie czemu zagłuszacie muzykę w salonie?- Słowa wypowiedział z lekkim śmiechem oraz nieznaczącą nic ironią. Przyjaciel mojego brata uśmiechnął się. Jednak nikt poza ich dwójką najwyraźniej nie zrozumiał tego jakże suchego żartu. Nikt się nie odezwał, więc zaczęłam otwierać usta, by coś powiedzieć, ale kolejny raz nie mogłam tego zrobić, gdyż głos zabrał mój rozwścieczony wręcz brat:
-Ten… ten gościu, dobierał się do mojej siostry!- Wydusił z siebie na jednym wdechu, mimo wszystko nadal podniesionym głosem Diego. Brwi Messi’ego podniosły się gwałtownie i pytająco w górę, a wzrok zatrzymał na Jake’ u.
-Nie dobierałem się do niej. Ja ją tylko pocałowałem.-Odparł stanowczo, wymawiając spokojnie wszystkie po kolei słowa. Jego wzrok utkwiony był ciągle to w moim bliźniaku, to w ściennie za głową Lionel ‘a, który nadal nie zmienił ułożenia swoich brwi, jedynie patrzał teraz na mnie.
-A ty co na to powiesz?
-Ech… no potknęłam się – spojrzałam na resztę, a wszystkie pary oczu, osób obecnych w kuchni wpatrywały się we mnie – i po prostu Jake mnie złapał – tu wyraźnie skupiłam oczy na doskonale mi znanych, ciemnych, prawie identycznych co moje, oczach brata.
- Och… czyli chcesz mi wmówić, że nie było tu żadnego miziania się zanim wszedłem?!- Poczułam się urażona pytaniem Diego. Jeszcze nigdy nie zarzucił mi czegoś w taki… taki dziwny sposób jak teraz.
- Nie będzie ci nic wmawiać! Tu się nic nie stało, ona się potknęła, a ja ją złapałem i pocałowałem! Pasuje?- Wykrzyknął, nie kryjąc zdenerwowania piłkarz Barcelony. Spojrzał tylko na mnie. W moje oczy. Następnie po prostu minął Leo, Diego oraz James’a, po raz kolejny utkwił przez chwilę wzrok w moich tęczówkach, pchnął wahadłowe drzwi i tak, jak gdyby nigdy nic wyszedł z pomieszczenia, nie odzywając się ani słowem.
- Ja może jednak będę już jechać…-Po chwili ciszy odezwał się spokojnym głosem mój brat, odwrócił się, by tak jak poprzednio piłkarz, odwrócić się obok drzwi, spojrzeć na mnie, a potem wyjść. Zostaliśmy w trójkę, patrząc po sobie zdezorientowanym wzrokiem. Dziwne było, że przez ponad jakieś dziesięć minut do kuchni nie wszedł nikt z obecnych na imprezie.
- Słabo… Shai? Wiesz co? Może jednak pojadę za nim, tak dla pewności.-Powiedział James, następnie wyszedł. No, więc tym razem została nas dwójka. Leo podszedł w moim kierunku, a potem położył mi obie ręce na ramionach. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Ej… No Shai, proszę cię nie smuć się! Będzie dobrze! Jake czasem na takie swoje odpały, jeśli można to tak nazwać. Wypił kilka piw i dlatego zrobił coś takiego, ale to tylko jeden całus. Twój brat zrobił niepotrzebną aferę, jednak martwi się o ciebie i tyle. No weź, wszystko się wyjaśni! Zobaczysz! A teraz uśmiech i wracamy na imprezę!- Od razu uśmiechnęłam się. Mówił z wielką wiarą, takim, że prawie mu uwierzyłam, ale znam Diego, nie będzie łatwo mu to wyjaśnić, wkurzyłam go dziś dwa razy. Co do Jake, pewnie Messi ma racje, to było przez piwo, przecież to chłopak, oni tak mają. Ech…
-Wiesz ja może jednak będę wracać, nie czuję się najlepiej.-Skłamałam, musiałam. Mimo moich umiejętności we wciskaniu komuś kitu, jak to określała moja mama, chłopak nie uwierzył.
-Nie kłam, widzę to.-Zaśmiał się, gdy stał już obok mnie oparty o blat.- Chodź, rozerwij się, potańcz, napij się, to ci dobrze zrobi!- Jego entuzjazm tak zadziałał na mnie, aż się zgodziłam. A co tam? Jak szaleć to szaleć! Wyszliśmy uśmiechnięci z pomieszczenia. Muzyka uderzyła we mnie gwałtownie. Piłkarza od razu pochwyciły smukłe ręce jego dziewczyny. Skierowałam się na zewnątrz, gdzie wpadłam na Amber.
- Jezu! Shai, gdzie byłaś?! Szukałam cię.
-Nieważne, wyjaśnię ci później, chodź potańczymy.
-Ooo… zmieniłaś nastawienie do tej imprezy! Super! W takim razie chodź, ale najpierw po drinku!-Zaśmiała się i pociągnęła mnie z powrotem do środka, do stołu, na którym stał alkohol. Już po wypiciu jednego kieliszka poczułam się lepiej.


***
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ 

Tak, chciałabym poprosić was o komentowanie. Jest ponad 700 wyświetleń (skaczę ze szczęścia pod sufitem). Komentarze motywują.
Oto najdłuższy rozdział jaki napisałam, pisało się szybko i dobrze, mam nadzieję, że tak samo dobrze się czyta, więc piszcie!  

No i zapraszam na bloga koleżanki:

4 komentarze:

  1. Bardzo fajne opowiadania 😊 i ogólnie dobrze piszesz je 👌 i oczywiście obserwuje.
    Zapraszam także do siebie http://wierzewsiebiel.blogsopt.com Milo poznać kogoś zdanie 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, na pewno zajrzę i poczytam ;) Miło słyszeć takie słowa ;)

      Usuń
  2. Świetnie piszesz. Potrafisz przykuć uwagę czytelnika i co najważniejsze piszesz poprawnie :) Jeszcze tutaj wrócę, czekam na kolejne posty! :)

    ksiezycova.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Rewelacyjnie piszesz!

    Zapraszam na nowy post! Jeśli Ci się spodoba będzie mi bardzo miło, jeśli skomentujesz i zaobserwujesz mój blog. :)
    alexandrak-blog.blogspot.com KLIK!



    OdpowiedzUsuń